• Wpisów:405
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 20:11
  • Licznik odwiedzin:69 690 / 3202 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
szerlok.pl/nakarm_psa/ - Właśnie rozpoczęła się akcja „Nakarm psa z Szerlokiem“. Polega ona na wirtualnym dokarmianiu psów z różnych schronisk w Polsce. Zasada jest prosta - wybieramy psa, któremu chcemy pomóc i klikamy w przycisk "nakarm" na jego stronie. Nic nie kosztuje, a można pomóc. Do dzieła!

Z: http://fairy-tale.pinger.pl/
 

 
Kiedy posiada się wilczaka, czasem człowiek rezygnuje z klasycznych psich akcesoriów, ponieważ ich zakup wydaje się bezsensowny. Tym sposobem nasze psy dostały we władanie kanapę, rzadziej łóżko, klatkę i stos koców.

Duże pudełko po karmie okazało się dość obszerne dla Celara i stwierdziliśmy, że właściwie Lemurek może je dostać na własność, o ile oczywiście Baaj się nie wykaże w demolce. Baaj się nie wykazał, a Celar od trzech dni ćwiczy komendę miejsce. Jak widać, wygląda to dość obiecująco, prawda?
 

 
Jeśli ktoś nas zna, wie, że mamy niekiedy zwariowane pomysły, z którymi jednak nie ma nic wspólnego mieszanie whisky, piwa, kakao i innych rzeczy ze stołu. Skoro karma przyszła w wielkim pudle, psy mogły się spodziewać kolejnej akcji z cyklu: dwunogi uderzyły się w głowy, chyba boleśnie. Tak oto karton stał się pancerzem bojowym, a potem nawet całą bazą. Ostatecznie pudełko znalazło bardzo ciekawe zastosowanie, ale o tym w kolejnym wpisie.

Gdyby to był blog innego typu, autor w tym miejscu stwierdziłby, że następna notka zostanie opublikowana jedynie wtedy, gdy pod tą będzie pięć komentarzy (komciów znaczy się), ale na szczęście to nie ten serwis.
  • awatar Gość: Niezłe :)
  • awatar Gość: one pytają: czy my wszyscy jesteśmy równo stuknięci?
  • awatar Baaj & Celar: Mina sobie może mówić, ale to Baaj ma karton na plecach ;]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Wujku, Wujku! Mama powiedziała, że masz dzisiaj urodziny i mam Ci zaśpiewać, powiedzieć wierszyk. Ja nie mama - nie umiem rymować, ale za to latam, skakam i biegam. I tego Ci życzę. Radości, czerpania z życia tego, co najlepsze. Pełnej miski, głaskania i żadnych zmartwień. Wilczaki się nie martwią, Wujku. Tylko czasem. Ale potem zniknięte Wujki wracają i wszystko się układa, więc niech nikt nie znika w Twoim życiu, co najwyżej problemy.

To pisałem ja. Baaj.

Rękami mojej mamy.

A poniżej ilustracje, Wujku. Twojego autorstwa.

I moje śpiewanie z mamą.
  • awatar Gość: Ano nie mialy :( ale one nigdy nie byly jakies takie bardzo wodne. wejda do morza jak i ja i tz jestesmy ale nie maja z tego jakiejs wielkiej przyjemnosci
  • awatar Gość: Pięęęękny wilczak- ach, jakie to są wspaniałe psy :) cudne zdjęcia, fajna strona. Pozdr. Owczarek pozdrawia www.kooora.bloog.pl
  • awatar Gość: stesknilam sie za wami i zdjeciami! dodaje do linkow!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Słowa dotrzymujemy i porywamy różne osoby na spacery, robimy zdjęcia na dowód, po czym porzucamy gdzieś między ulubionym ba(a)jorkiem Baaja a zjeżdżalnią. Tym razem padło na biedną ciocię, którą poznaliśmy w Kakadu, spotkaliśmy się ponownie na szczurkowym forum i jakoś tak wyszło.

Sysa, machamy Ci łapkami, a nawet łapkyma.
  • awatar AngelsDream: @marla.: Sama jej sobie nie obetnę. Niech rosną. Odrosną to wymyślę, co z nimi zrobić. Na razie mam etap, że jestem z włosami na nie.
  • awatar marla.: miałaś nigdy więcej nie zapuszczać tak włosów! grzywkę mieć!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nasz jedyny rodowodowy miś siedział na stercie rzeczy i patrzył w kierunku psów z wyższością. Do dnia, w którym Celar przebudził się z wieczornej drzemki i zaczął przeciągle warczeć. Przez moment można się było poczuć bardzo nieswojo, ale grunt to zachować zimną krew i umieć czytać własnego psa. Psa, który za wszelką cenę odciągał ukochaną panią od krwiożerczego potwora. Bestia na szczęście okazała się niegroźna, a następnego dnia pierwsze koty - tudzież misie - zostały rzucone.
 

 
W wilczakach łatwo się zakochać - przyciągają wzrok, zapadają w pamięć. Dają pozór tego, że oto oswoiliśmy wilka, ale... Ale to nie są psy łatwe, chociaż osobiście nie uważam rasy za taką tylko dla wybranych. W końcu Baaj to nasz pierwszy pies. Pierwszy w sensie: własny, wyczekany, zaplanowany.

Nie odradzam wilczaka nikomu, kto wydaje się rozumieć, z czym i kim będzie miał na co dzień do czynienia. Odradzam każdemu, kto w pierwszym zdaniu mówi o braku szkolenia i podwórku, czy domu z ogrodem. To nie ozdoba skalniaka i warzywnika. To nie zwierzę dzikie, nieoswojone - to pies, który łaknie kontaktu, a bez zajęcia staje się po prostu znudzony, obojętny, a czasem wręcz niebezpieczny.

Nam też na początku pomogli różni ludzie - pokazali swoje psy, opowiedzieli o swoich doświadczeniach, więc my robimy podobnie. Kiedy nasz przyjaciel stwierdził, że jego znajomy chce wilczaka, decyzja mogła być tylko jedna. Chociaż jeden wspólny spacer. Bo fora i zdjęcia to jedno, a spotkanie oko w oko - drugie.

Spacer bez wersji demo. W lasku, czyli tam, gdzie to Baaj zaprasza ludzi, a nie my. Spacer rozpoczęty szczekaniem, bo przecież Baaj musi udowodnić, że ma inaczej. W praktyce nie on jeden szczeka, ale reguła stanowi, że wilczaki nie ujadają. Wybaczcie, nasz to potrafi. Błyskawiczne ogarnięcie nowego stada, tu bez zaskoczenia. Standardowa procedura Baaja i wielu jego "kuzynów". Ładne odwołanie, trzymanie się na widoku, trochę głupawki - wiadomo. A jak nie wiadomo, to zapraszamy w Warszawie i okolicach na spacer.

Bartek zobaczył właściwie naszą codzienność. Patrzenie daleko w przód, smakołyki w kieszeni, dziurę w palcu, gdy pies łapie karmę w biegu i przestaje uważać, przebiegnięcie po Celarze zakończone wielkim płaczem małego demona, aport koziołka, chodzenie przy nodze bez smyczy, sztuczki, przyjazne witanie się z obcym psem, który sam podszedł, etc. Książkę można by napisać na podstawie tylko jednej, w sumie krótkiej wyprawy do lasu. I tak to właśnie wygląda. Dlatego tak ważne jest, by poznać rasę - zobaczyć różne wilczaki, różne hodowle i decyzję podjąć świadomie, żeby potem nie musieć łamać psu serca.

Zupełnie serio zapraszamy wszystkich na nasze spacery. Doradzamy ubiór do brudzenia.

PS Wilczaki nie są wyjątkowe - każdy pies to odpowiedzialność i mniejsze lub większe problemy.

PS2 Na zdjęciach 3 i 4: Bartek, Wojtek, Żaneta.
  • awatar Baaj & Celar: My także pozdrawiamy i polecamy się, bo Baajowi, o dziwo, wychowywanie innych psów całkiem nieźle idzie, o ile ich nie zadepcze biegając.
  • awatar Gość: "Zupełnie serio zapraszamy wszystkich na nasze spacery. Doradzamy ubiór do brudzenia." oj kusisz, moja droga, kusisz... Chyba się jednak kiedyś wybiorę do stolicy, poznać chłopców na żywo ;) Najpierw jednak muszę trochę wychować moje futerko, bo wbrew wszystkiemu zamieszkała ze mną mała Zu :) Pozdrawiamy!
  • awatar AngelsDream: @jak: Jeśli komukolwiek przydają się nasze wpisy, to tym lepiej. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Długie, ale warte przeczytania w całości.

http://wyborcza.pl/1,76842,7717168,Dobra_Nowina_dla_psa_i_kota.html
 

 
  • awatar naked: Piękne, Fajny masz ten blog Zarabianie na wyswietlaniu reklam,Banner reklamowy http://www.20dollars2surf.com/?ref=52325
  • awatar Gość: podoba mi się:D:D:D:D:D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar Baaj & Celar: @jamnick: karate też uczymy chłopaków :]
  • awatar jamnick: http://i.pinger.pl/pgr277/59449da60012ce564bb4da40 <--- >:D >:D >:D >:D >:D Bulwa mać, ROTFL!
  • awatar AngelsDream: @Ta, którą opiekują się aniołowie: Która? ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wyobraźmy sobie w tej sytuacji Baaja. Komendę 'zostań' umie bardzo dobrze, więc w optymistycznej, alternatywnej rzeczywistości możemy zakładać, że faktycznie grzecznie siedziałby i czekał. Natomiast istnieje podejrzenie, iż nie ograniczyłby się tylko do nogi i uciekł trzykrotnie szybciej.

Jeśli chodzi o Celara, biegnący w jego stronę pan dostąpiłby zaszczytu anihilacji w wyniku spotkania z Mrocznym Cieniem Ogara Piekielnego. Domniemywamy, że pies nie wziąłby tego do siebie i z właściwą sobie werwą, wrócił do swoich mistycznych zajęć. Ot co.
 

 
Jeśli ktoś skusiłby się na lekturę forów wilczakowych, dowiedziałby się z nich, że rasa ta NIE aportuje. A nieliczne wyjątki (których wydaje się być całkiem sporo) są tylko wyjątkami i nie bierze się ich pod uwagę. To, co zobaczycie na poniższych filmikach jest więc wyjątkowo udanym fotomontażem, ponieważ, jak powszechnie wiadomo, w łazience posiadamy studio i "green room", a w kuchni specjalne pomieszczenie do obróbki zdjęć i filmów. Autorzy ani psy nie poczuwają się do odpowiedzialności za liczne efekty uboczne mogące towarzyszyć oglądaniu tak sprytnie sfabrykowanych materiałów.

W rolach głównych:

AngelsDream - dubbing, scenariusz i nagłośnienie
Asaurus - mroczna strona blogu

BERIET BAAJ Galicyjski Wilk - wilczak, który nie aportuje

A teraz koniec żartów i część dla tych, których interesuje nie tylko efekt, ale również sposób.

Baaj, jeszcze jako szczeniak, wykazywał niewielkie zainteresowanie zabawkami, o ile nie mamy na myśli: weź w zęby, potarmoś, a potem zniszcz. Małymi kroczkami, często robiąc totalny cyrk na kółkach, uczyliśmy go, że zabawkami można się z człowiekiem szarpać, że z niektórych wypada jedzenie, a inne piszczą (lub chrumkają ;)), kiedy się je naciśnie. W pewnym momencie nie dało się zignorować, że psa interesuje najbardziej to, co wpada do wody - postanowiliśmy to wykorzystać. Jeśli tylko podejmował przedmiot, następowało wielkie i głośne chwalenie.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kZ3d_UjZEMM&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/kZ3d_UjZEMM&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Niestety mieliśmy problem z nagradzaniem psa, ponieważ, kiedy tylko widział jedzenie, zabawki traciły całą swoją atrakcyjność, ale tu sprzymierzeńcem był po prostu czas i to, że nie staraliśmy się na siłę, bo "Baaj koniecznie musi, najlepiej już i teraz". Twierdziliśmy zgodnie, że brak aportu jest jednym z mniejszych problemów, z którymi musimy się zmierzyć na tym etapie jego rozwoju. Zdążyliśmy w tym czasie spróbować metody na dwie identyczne zabawki i jakoś nas nie przekonała. Baaj skupiał się cały czas (oprócz kilku wyjątkowych razów) na zdobyciu obu piłek, zaniesieniu ich daleko od nas i najlepiej zakopaniu w najgorszym błocie albo schowaniu w gęstych krzakach.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/px7iX8cBDiw&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/px7iX8cBDiw&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Czasem jednak budził się w nastroju do aportowania i wtedy robił to z pełnym zaangażowaniem i tak fajnym błyskiem w oku, że szkoda było przerywać zabawę, więc szukaliśmy metody konkretnie dla niego. Takiej, która pokazałaby psu w czytelny i miły sposób, o co nam dokładnie chodzi. Jak widać na filmikach, hitem okazały się piszczące piłki tenisowe - świetnie pływały, Baaj kochał wydawane przez zabawki dźwięki, ale... Piłki nie były dość wytrzymałe. Robiliśmy tak, że Baaj nosił tę już zniszczoną (lub po domowemu: zamordowaną), a w kieszeni piszczeliśmy taką jeszcze nową, ale w końcu wszystkie zakupione wtedy piłki zakończyły swój żywot i znów wróciliśmy do dawnego stanu, czyli: albo przyniesie, albo nie. Zresztą, cały czas tym najfajniejszym czynnikiem była woda, a to trochę komplikowało sprawę. Do chwili, gdy nie zainteresowaliśmy się klikaniem.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/AannIIQGYMc&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/AannIIQGYMc&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

W skrócie: klika się wtedy, gdy pies wykonuje pożądaną czynność, a po kliknięciu następuje nagroda; nagrodą najczęściej jest niewielki kawałek czegoś dobrego do jedzenia. Co to ma wspólnego z aportowaniem Baaja? Bardzo dużo. Była to ostatnia normalna metoda, której nie spróbowaliśmy, więc dość długo przygotowywaliśmy się do ćwiczeń. Głównie z obawy, żeby nie spalić tego, co już udało się wypracować. Podstawą w aporcie klikanym jest cierpliwość. Kształtujemy zachowanie z niewielkich fragmentów, które z czasem łączymy w całość, wymagając coraz więcej. Spotkałam się z różnymi opisami treningów, więc warto dobrać wszystko do konkretnego psa.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pGujsV9LTaw&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/pGujsV9LTaw&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

W naszym przypadku kluczowa okazała się umiejętność targetowania przedmiotów nosem. To była podstawa. Kupiliśmy dwa drewniane koziołki, żeby były to nowe przedmioty, nieskojarzone z niczym konkretnym. Najpierw kilka dni Baaj tylko targetował je nosem - czasem koziołek był na moich kolanach, innym razem w dłoni, potem na podłodze. Ćwiczyliśmy w różnych konfiguracjach, przeciągając czas dotknięcia i pilnując, żeby targetowany był tylko uchwyt koziołka. Pies szybko skojarzył, że dotykanie aportu jest chwalone i opłacalne, więc zaczął sprawdzać inne zachowania - w tym momencie kliker okazał się niezastąpiony. Mogliśmy zaznaczać otwieranie paszczy nad koziołkiem, chwytanie go, delikatne podnoszenie - w sumie wszystko, co uważaliśmy za pożądane. Stopniowo przeszliśmy do chwalenia jedynie za trzymanie aportu w pysku - kliknięcie z nagrodą zawsze było wtedy, kiedy koziołek jeszcze nie został wypuszczony. Jeśli klik był spóźniony, pies nie dostawał smakołyka - to pomogło wydłużyć czas, gdy koziołek był atrakcyjny.

Z czasem Baaj był w stanie podnieść aport z podłogi. Widoczne również było to, że widok tej konkretnej zabawki powodował w psie automatyczną chęć do pracy. Mieliśmy pierwszy duży sukces - wilczak zaczął nam pokazywać, że pora na pracę, targetując koziołek, a nie patrząc na kubek ze smakołykami. Jedzenie było obok, zaczął się liczyć sam aport. Kładliśmy aport coraz dalej, w różnych miejscach - w domu i na spacerach - Baaj podejmował przedmiot i siadał z nim przed człowiekiem, bo tak został ukształtowany wcześniej. Zapamiętał, że za siadanie z koziołkiem przed przewodnikiem jest chwalony i dostaje jedzenie, więc sam z siebie dążył do takiego zakończenia ćwiczenia. Mówiąc wprost, uczył się aportu od tyłu.

Powoli mogliśmy zacząć rzucać koziołek, kiedy pies siedział przy nas - komendę noga i zostań ma opanowane, więc poszliśmy tu trochę na skróty. Nie z każdym psem tak można, w naszym przypadku wiedzieliśmy, że to niczego nie popsuje. Jeśli zrywał się po aport przed komendą (wprowadzaną stopniowo), otrzymywał nagrodę, ale nie był tak wylewnie chwalony. Z czasem przedwczesne podjęcie koziołka będziemy po prostu kompletnie ignorować, nagradzając coraz lepsze wykonanie ćwiczenia.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/xAttEjGhQLs&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/xAttEjGhQLs&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

W końcu zaczęliśmy ćwiczyć w rozproszeniu. Tam, gdzie Baajowi jest najtrudniej - gdzie w pobliżu są inni ludzie, psy, samochody, ptaki i wszystko inne, co fascynuje wilczaki i nie tylko wilczaki. Na razie aport wykonujemy jedynie na długiej smyczy lub lince. Wszystko po to, żeby nie spalić komendy. Smycz/linka wzmaga kontakt z właścicielem - umiejętnie użyta pomaga psu, poza tym daje pewien komfort psychiczny, który podczas ćwiczeń jest nierzadko kluczowym elementem sukcesu.

Do pełnego, starannego aportu karnego jeszcze trochę nam brakuje, ale jesteśmy na dobrej drodze, a metoda kilkerowa okazała się w naszym przypadku niezwykle skuteczna. Chętnie odpowiemy na wszelkie pytania, dla zainteresowanych udostępnimy również materiały, z których korzystaliśmy podczas pierwszych ćwiczeń.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/vPZrrAxu4EY&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/vPZrrAxu4EY&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Na zakończenie chcieliśmy dodać, że Baaj bawi się teraz dużo chętniej, poprawił się jego kontakt wzrokowy z nami, umie skupić się na zabawce, widocznie i dużo silniej angażuje się w zabawy, aport zaczyna być dla niego ważniejszy od innych rzeczy wokół, a to bardzo dobrze rokuje. Nie twierdzimy, że to metoda na każdego psa, ale warto spróbować - właściwie nie można niczego stracić, może oprócz odrobiny swojego czasu.

PS Przydatna okazała się komenda tymczasowa: "koziołek", oznaczająca to samo, co "aport", ale nie będąca poleceniem oficjalnym.
  • awatar undsoweiter: Podziwiam Was na maksa. Praca, jaką wkładacie w wychowanie psów jest niesamowita i, jak widać, popłacalna. Ja szczerze mówiąc nie potrzebowałabym tak wyedukowanego psa. Dla mnie ważne było, że: nie załatwia się w domu, nie ciągnie... nadmiernie na spacerze, nie obszczekuje psów i ludzi(w agresywny sposób), umie siad i podaj łapę, no i umie się bawić (w sensie, że niby aport, ale mojego wielowocowego pieska nie uczyłam komendy, była tylko zabawa - 8 razy oddał, 2 - nie) ;). Świetnie czyta się bloga, postępy Baaja są wspaniałe, a ja czekam na materiał o kochanym Celarku. ;)
  • awatar Gość: urocza psinka:):)też bym chciała mieć psa:*
  • awatar jamnick: Ja sobie to wydrukuję.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Taki jakoś dziwnie znajomy temat, wilko... wilczakowy?

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/kmlJGgd0Wu8&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/kmlJGgd0Wu8&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>
 

 
Artykuł opisujący spotkanie właściciela labradora z policjantem.

http://wesolalapka.pl/index.php?option=com_content&;view=article&id=570

Po pierwsze: gdyby autor artykułu miał smycz, zapiąłby psa i policjant mógłby mu nagwizdać. Niestety, większość właścicieli tzw. "nieagresywnych piesków" uważa, że nie tylko pies może latać sobie luzem, robiąc co chce, ale obroża jest zbędnym balastem, a smycz to już w ogóle taki ciężar jak dla Pudziana.

Po drugie: gdyby mnie zaczepił taki policjant i w taki sposób by się zachowywał, to na pewno nie zobaczyłby moich dokumentów, a dodatkowo miałby na głowie swojego przełożonego i oskarżenie o bezpodstawną interwencję. Bo wlepienie komuś mandatu bez konkretnego paragrafu jest po prostu śmieszne i nielegalne.

Po trzecie: powyższy artykuł potwierdził typowe polskie podejście, że edukować się trzeba po fakcie. Gdyby szanowny autor znał przepisy, które sam przytacza, w momencie spotkania tego policjanta, to całej sprawy by zwyczajnie nie było.

Najprostszym, a zarazem jedynym, sposobem walki z bzdurnym ustawodawstwem w Polsce jest znajomość prawa, bo jak widać policjant może wmówić nieświadomemu obywatelowi każde wykroczenie.
 

 
Aport sznurka w wykonaniu wilczaka. Dewastacja otoczenia murowana.

Niestety, najwyraźniej mamy tylko podróbkę wilczaka, bo ani Baaj się nie połamał ani mój ukochany fotel nie ucierpiał, ani szklanka stojąca przy łóżku, obok której wylądował sznurek, nawet się nie zachwiała.

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_-IMbfhgGw4&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/_-IMbfhgGw4&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>
 

 
Kolejny epizod gazetowej nagonki na psie kupy...

Jak zwykle każdy widzi tylko koniuszek swojego nosa, a myślenie o drugiej stronie konfliktu czy nawet o tym, jak się samemu pogłębia problem jest już za trudne.

Artykuł Gazety: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,7660506,Kupa_wasza__klopot_nasz.html

Polecam przebrnąć przez komentarze, łatwo wyrobić sobie opinię o poziomie mentalnym polskiego społeczeństwa, a przynajmniej tej jego części, która wypowiada się na forum Gazety.

PS To nie ostatnie nasze słowo w tej gównianej wojnie.
  • awatar Baaj & Celar: @Ori: Z jednej strony nie warto, bo sprowadzą do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem. Jednak z drugiej strony, jak każdy będzie siedział cicho, to na pewno nic, na lepsze, się nie zmieni.
  • awatar Gość: Tylko czy warto się z nimi użerać?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wilczaki słyną ze swoich powitań. Ze szczypania rąk, dzikiej radości i wszystkiego, co przeraża przeciętnego gościa i zniechęca go do kolejnych odwiedzin. Pod tym względem Baaj wcale nie odstawał - powrót do domu przypominał trochę spotkanie z Obcym w ciasnej, ciemnej uliczce. Potwór wyskakiwał zza rogu, szczekając, piszcząc, śliniąc się i czyniąc chaos. Praca nad tym nie należała do prostych, ale dziś można powiedzieć, że wszystko zmierza ku dobremu. Pozostało przeniesienie wyuczonego zachowania na ogół osób przechodzących przez próg.

Było tak:

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/eFQ5dASIqTM&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/eFQ5dASIqTM&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Przeciętnie jest tak:

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ao5eL-fl5oA&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/ao5eL-fl5oA&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

A w wybitnie sprzyjających warunkach mamy taki efekt:

<object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3Ifmo_6wvC0&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/3Ifmo_6wvC0&;hl=pl_PL&fs=1&rel=0&color1=0x3a3a3a&color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object>

Przed nami jeszcze ogrom pracy, ale widać, że się da, jeśli tylko poświęci się czas i cierpliwie (za każdym razem, do znudzenia) pokazuje psu, co jest właściwe, a co nie. W tym przypadku wystarczyło mocne uwarunkowanie komendy siad i smakołyki w kieszeni.
  • awatar Gość: postęp ogromny! gratuluje :) heh skoro wilczak się nauczył to może i Dina uda się oduczyć skakania na dzień dobry :P
  • awatar Gość: Jestem pod wrażeniem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Myślę, że warto napisać, czemu w ogóle zdecydowaliśmy się na założenie tego bloga.

Potrzebowaliśmy miejsca - naszego, na które mamy realny wpływ, co do treści i jego rozwoju - gdzie moglibyśmy napisać, że Baaj właśnie nauczył się kolejnej komendy, a Celar przemaszerował przez kałużę.

Obserwując psie środowisko, doszliśmy w końcu do wniosku (smutnego i przygnębiającego), że większość forów internetowych działa jak śmietnik na wszelkie paranoje, animozje i inne trudne wyrazy.

Od jakiegoś czasu dzielnie zapełnialiśmy psi kącik na Alloszczurze (http://forum.szczury.biz), którego użytkowników serdecznie pozdrawiamy. Potem przyszedł czas na Dogomanię, ale powiedzieć o tym serwisie, że działa źle, to nie powiedzieć nic.

Nasze wpisy można znaleźć na różnych serwisach dotyczących czechosłowackich wilczaków i zapewne nie zrezygnujemy z udzielania się na części z tych forów, ale tu możemy bez cenzury i owijania w bawełnę wyrażać swoje myśli. Czy kogoś to zainteresuje, czas pokaże.

Ż&M
  • awatar Gość: Witam. Dokładnie tak jest jak piszesz. Wszędzie wkręcają w swoje gierki i manipulują, dlatego najlepiej pisać u siebie ;) pozdrawiam i będę zaglądać :)
  • awatar Gość: Pozdrawiamy również :D A zdjęcia z podpisami genialne : ))) Pamiętam jak prosiłaś o kciuki gdy jechałaś odebrać Celarka.. heh.. całuję całą czwórkę po pięknych mordkach :D :*
  • awatar jamnick: Mnie na pewno, ale nie gwarantuję regularnego odwiedzania.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

#3

*Tu była notka testowa, ale najwyraźniej gdzieś sobie poszła, przepraszamy...*
  • awatar Gość: Kochani fantastycznie że są tacy dobrzy ludzie jak wy, że chcecie adoptować czarne sierotki (piękny nietoperek nawiasem mówiąc)a z mojego kociego doświadczenia wynika że szczęście chodzi parami i dobrze jest mieć po dwa zwierzątka. Pozdrawiam cieplutko i powodzenia UL
  • awatar jamnick: :)
  • awatar cosmo7: Więc powodzenia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Celar Nietoperz
 

 
Baaj Leniwiec
  • awatar jamnick: @AngelsDream: to miłe. :)
  • awatar AngelsDream: @jamnick: Zapiszę to sobie.
  • awatar jamnick: W słodkim świetle padającym z okna Będę się oczom Twym przyglądał; A kiedy dojdę do Twego zamglenia Uwolnię Cię z nie-uwolnienia.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›