• Wpisów: 404
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 5 lat temu, 20:11
  • Licznik odwiedzin: 67 906 / 3089 dni
 
baaj
 
W nocy ja i psy mieliśmy problem ze snem. Dlatego, kiedy obudziłam się o radosnej godzinie: 4:30 i odczekałam kwadrans, żeby moje ciało podjęło decyzję, ruszyłam na spacery: pierwszy, godzinny należał do Baaja, drugi, trochę krótszy do Celara. Wzięłam ze sobą aparat, ale warunki były takie sobie, więc i zdjęcia nie są szczególne. Z Baajem spacer był zdecydowanie trudniejszy. Kaganiec (nosi na co dzień), linka dopięta do kolczatki - jak zawsze ostatnio, kiedy wietrzymy problemy. Problemów nie napotkaliśmy, ale też nie szarżowałam. Pozwoliłam sobie jedynie na trochę zabawy sznurkiem, siłą rzeczy bez namordnika i postawiłam na dłuższy, powolny marsz.

2011-06-15-01.jpg


2011-06-15-02.jpg


2011-06-15-03.jpg


Coś ugryzło?
2011-06-15-04.jpg


Mru!
2011-06-15-05.jpg


I tu już nie dało rady robić zdjęć:
2011-06-15-06.jpg


Z Celarem sprawa wygląda trochę inaczej, wystarczy mu chwila rozgrzewki i potem właściwie może sobie chodzić luzem, jednak ja swoje zasady mam i również czarne cudo kaganiec nosi. Żeby nikt się nie przyczepił, żeby okoliczne pisklęta różnych ptaków były bezpieczne i żeby odwołał mi się od kota (jak dziś).

2011-06-15-07.jpg


2011-06-15-08.jpg


Wołasz, lecę!
2011-06-15-09.jpg


Jest piękny, prawda?
2011-06-15-10.jpg


2011-06-15-11.jpg


2011-06-15-12.jpg


2011-06-15-13.jpg


I spełnienie psich marzeń, dach hydroforni:
2011-06-15-14.jpg


2011-06-15-15.jpg


Po spacerach ja i psy padliśmy trupem. Wstałam po dziesiątej, zamierzam żyć.

Netek

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego